czwartek, 5 lipca 2012

Środa, czwartek.

Nie, Plitvic Rajem na Ziemi nie nazwę, choć w Raju na pewno woda miałaby ten sam kolor i była równie przejrzysta (bo bardziej chyba się już nie może).
Pięć i pół godziny chodzenia po ścieżkach zbitych z deseczek, po zwykłych traktach półleśnych, po płaskim i górzystym... chwila w parkowym autobusie zwanym kolejką, choć jak na mój gust, na kolejkę zbyt masywnym i nieurodziwym i nawet promem myk chwilowy. Zleciało. W upale. W pełnym słońcu, w półcieniu, w bryzie wodospadów, w deszczu chwilowym.
To wczoraj.






















A dzisiaj?
Taplam się w morzu obserwując dziewczynę o pięknym, opalonym ciele, która daje nury głębokie a później wypływa i kraulem szybkim przemierza kolejne odległości, dwóch młodzieńców o wyrzeźbionych ciałach grających w piłkę wśród fal, przygrubych, opryskliwych nieco Polaków łypiących co chwilę spode łba, lub po prostu grzebię stopą w kamykach i posyłam czasami uprzejmy uśmiech do uprzejmego pana o wytatuowanej łydce. Niezaczepliwie, po prostu : z nutką jakiegoś niewypowiedzianego zrozumienia sytuacji. Jak dwoje samotników, którzy cieszą się tym, co oferuje ten gorący kraj ale serca pozostawili gdzieś indziej.
To rano.
A teraz?
Siedzę z laptopem co to Korfantym został nazwany jakiś czas temu przez Zielonooką w ramach odwetu za jej 'Jasława', który z kolei ochrzczony został przeze mnie. Z zimną kawą na stoliczku, ze spieczonym dekoltem i całkiem nieopalonymi nogami. Siedzę i zastanawiam się co też dzieje się z moją drugą połówką odległą ode mnie o jakieś...[niech spojrzę w google maps] prawie 2 tysiące kilometrów, której telefon jest uparcie poza zasięgiem. Nie mam złych przeczuć, nie trzęsę się ze strachu i chyba na razie nie mam do tego powodów. Czekam cierpliwie.

W sobotę wracam. Chciałabym bardzo zahaczyć o Budapeszt ale to zupełnie nie ode mnie zależy. Jadąc do Chorwacji przejeżdżaliśmy przez centrum. Piękne miasto - już nawet z widoków zaokiennych jestem w stanie to orzec. Tradycja miesza się z nowoczesnością, architektura jak najbardziej z rozmachem. Zapisuję Budapeszt na listę miejsc, w których chciałabym chwilę spędzić..kiedyś w życiu.


2 komentarze:

  1. Jejku, jesteś w Chorwacji! Ale tam pięknie! Jeżeli tam nie jest raj na ziemi, to na pewno mu do niego bardzo blisko :) Odpoczywaj!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieżko mi Ciebie tam wyobrazić

    OdpowiedzUsuń