piątek, 13 lipca 2012

Pomiotadełko.

To nie wygląda dobrze,
to brzmi całkiem źle.

'' It Is Just Improvisation, My Love''
napis ze snu, jak wypalony po wewnętrznej stronie powiek.

Cześć, to tylko ja.

Znowu przygnieciona do ziemi,
próbuję wstać.

Lipiec.

***

Wgniatam głowę w miękki brzuch miśka-Horacego, zamykam oczy i próbuję zasnąć ponownie, chociaż wiem, że snu ilość wystarczającą już zażyłam. Teraz chcę tylko zabić czas.
Udaje mi się.
Śnię dziwności nieskładne prawie do samego południa.
Wciąż czuję się skołowana, mdłości po każdym posiłku stały się w jakimś stopniu normą.
PMS? Aż tak? Nieźle.

I czy cokolwiek jest takich nerwów warte?
Melisa z pomarańczą "Babci Jagody" smakuje całkiem okej.
    Tralala..
Parafrazując :
'' Znalazłam piekło wśród marzeń,
które dumnie noszą Twoje imię'' - bo we mnie samej górnolotności jakoś, kurwa, brak!

1 komentarz: