poniedziałek, 16 lipca 2012

Już nie widzę słońca, jeszcze nie widzę gwiazd.

Idę i puszczam parę z ust. Jest środek lipca a mimo to moje ruchy są ograniczone bluzą i kurtką. Szary asfalt w blasku latarni przybrał niebieski odcień. Nikt nie idzie przede mną. Nikt nie idzie za mną. Patrzę w ciemne i jasne okna mijanych domów. Omiatam wzrokiem przypodwórkowe różane skupiska. Kwiaty tkwią przy ulicy, jak podstarzałe dziwki czekające na (być może ostatnią w karierze) okazję uczciwego zarobku. Ich głowy bliskie są odpadnięciu, płatki trzymają się miejsca chyba siłą przyzwyczajenia. Jedynie makijaż trochę je ratuje. Po ciemku nie wywołują odrazy.

Za zakrętem trampki już nie suną bezgłośnie. Żwir szemrze pod podeszwami. W przelocie myśli, przypomina mi się dźwięk kamieni na plaży - jak chrobotanie kości. Porównanie napotkane w jednej z powieści S. Kinga przestaje być niezrozumiałe.

Zimne powietrze aplikuję płucom automatycznie - zgodnie ze swoją zwierzęcą naturą. W klatce piersiowej nadal czuję ciężar. Nie tak to wszystko powinno wyglądać. Zdecydowanie. Mam wrażenie, że w tym przypadku nie ma mowy o zasadzie 'i wilk syty i owca cała' choć niech mnie ... jeśli nie chciałabym tego wszystkiego jakoś rozsądnie rozegrać. Staram się strawić swoją tęsknotę razem ze wszystkimi przeszkodami stojącymi na drodze do jej zaspokojenia, ale jak na razie to ta dziwna mieszanka trawi mnie. Trawi i trapi. Nie potrafię rzucić niedbałym 'nieważne'.

Niebo ciemnieje. To ten etap, w którym nie widzę już chmur i słońca, ale gwiazdy jeszcze nie zdążyły się na nim pojawić.
Na takim etapie życia-nie-do-końca-swojego, jestem.

***
no proszę, potrafię jednak pisać w I os.

3 komentarze:

  1. Najlepszy na porządki w głowie jest wieczorny spacer. Bez dwóch zdań.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ogarnął Cię zespół frustrującej tęsknoty

    OdpowiedzUsuń
  3. Następnym razem poczekaj i spoglądaj na niebo ,aż zobaczysz malowane śnieżnobiałe gwiazdy.Jest pięknie.Pozdrawiam....:):)sylviiart

    OdpowiedzUsuń