wtorek, 5 czerwca 2012

Heniek malarz.


Ja- Heniek malarz [w koszuli flanelowej narzuconej na t-shirt] siedzę na łóżku. Zgarbiona, niezgrabne zdania wyklikuję naprędce. Wulkan wyobraźni kwalifikuje się do drzemiących, idealnie pasując do stępionej niewyspaniem ostrości umysłu.  Ciężkość meteorologicznej aury przygniata zmysł obserwacji. Myśli , jak ławica ryb, stłoczone wokół spraw bardziej konkretnych odkąd życie wreszcie pokazało mi, że może być piękne, przestały uciekać w abstrakcję.  Posty coraz rzadsze, jak włosy wykładowcy. Słowa opieszałe i senne, jak ja. Roztyły się zdania niesmacznie. Nie kuszą już i nie zadziwiają. Nie wabią i nie zastanawiają.  Ułożone obok siebie tworzą całość, na którą patrzy się tak, jak patrzy przechodzień na brzydką babę w jaskrawych ciuchach walczącą nieudolnie o zainteresowanie. Grymas pogardy.  

[Potrzebuję dobrej książki]

4 komentarze:

  1. Też potrzebuję. Ale dopiero po sesji... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ejże! Niech się słowa ruszą, niech się wezmą za siebie, bo ja z kolei potrzebuję dobrego bloga! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyżby zagościła spora dawka niechęci.Wszystko czasami idzie inaczej,niżby człowiek chciał.Pozdrawiam..:):):)sylviiart

    OdpowiedzUsuń
  4. Brak chaosu :P Wykwintność prostoty sytuacji :)

    OdpowiedzUsuń