czwartek, 3 maja 2012

Jesteś tą pogodą.

Nad jej głową nierówna linia graniczna między jasnym niebem a ciemnymi chmurami. We włosach wiatr pachnący nadchodzącym deszczem. Siedziała przy stole, zapatrzona w dal, poprzez liście zielone szumiące powiewem. Oddychała głęboko i czuła się dobrze. Niebo mruczało gniewnie, ale ptaki śpiewały dalej w najlepsze.
- Witaj - głos po jej prawej stronie był łagodny. Nie musiała odwracać głowy.
- Cześć, Scott. Myślałam, że już się nie zobaczymy.
- Nie zginęłaś. Jesteś tą pogodą.
- Co masz na myśli?
- Jesteś tą pogodą.
Ktoś krzyknął jej imię, niebo pociemniało. Scott zniknął, ona zniknęła.
Niebo mruczało gniewnie, ale ptaki śpiewały w najlepsze.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz