środa, 11 kwietnia 2012

On ma kosmicznego bzika, ona szkodzi zdrowiu.


I nie widziałyśmy się, Zielonooka, czas się nie zgrywał, przeszkód głupich nie sposób było przeskoczyć.

Słucham muzyki, zerkając czasem na ekran telewizora. Bez sensu. A miałam ogarniać, wczoraj tak ładnie zaczęłam a dzisiaj jakoś nie mam mocy. I ochoty. Przede wszystkim ochoty.

Siedzisz w pociągu i odjeżdżasz. Tym razem tego nie czuję. Nie udało nam się zobaczyć, porozmawiać, jest dokładnie tak, jakbyś siedziała sobie w tramwaju i mknęła przez Łódź. 
 ***
Wątek patrzenia w gwiazdy przywołał wspomnienia. Słodkie, dobre, choć  tak było męcząco i źle. Bądź tu człowieku mądry. Nie chcę ich, idę dalej. Chciałabym iść …ale nie sama. Zastanawiam się na ile to, czego chcę, jest możliwe. ? Wszystko się okaże, prawda?

‘’On miał kosmicznego bzika, ona szkodziła zdrowiu’’ czytam w telefonicznych notatkach, które robię zazwyczaj stojąc jedną nogą w śnie głębokim i ciemnym.
I tylko czas mi się tu nie zgadza. Powinien być teraźniejszy. Zdecydowanie. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz