środa, 18 kwietnia 2012

Niespodziewanie.

Bez paradoksu obyć się nie mogło.
Od piątku 13-stego oswajam się ze świadomością posiadania swojego osobistego Szatana. Chyba całkiem nieźle mi to wychodzi. ;)

Zimno mi dzisiaj nieznośnie. I sennie. Chciałabym, żeby ten tydzień szybciej się skończył.

Zmiany są konieczne.

Myślę skacząc z wątku na wątek, cóż na to poradzę?
Zebrało mi się kilka godzin niedospania.

A Klarysie niespodziewanie spełniła się chęć posiadania psa! ''Mówisz-masz'', na schodach się znalazł i zostanie. Kira.

Niespodziewanie...ktoś mi podrzucił koszyk z uczuciami pod drzwi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz