środa, 4 kwietnia 2012

Marne wiosnowanie.


Różowy długopis [- żarcik Młodego, którego przednim  nie nazwę]
Opasłe gołębicho stroszy piórka nad tablicą z regulaminami.
Klekoszur plastikowych kółeczek torby podróżnej.
Głośna rozmowa telefoniczna starszego pana
- brzmi sympatycznie.
Brzmi jakoś znajomo…

Tęsknię za Dziadkiem.
Za karmieniem kaczek nad rzeką,
Za koszarami, za żółtymi blokami, na które patrzyłam o każdej wysokości słońca z perspektywy karuzeli, piaskownicy, zjeżdżalni  a czasem drzewa.
Tęsknię za mirabelkami, które miały tam rangę rajskiego owocu.
Tęsknię za bujanym fotelem,  za drewnianą figurką Wędrowniczka i jego przygodami opowiadanymi wcześnie rano, kiedy nie spałam już tylko ja
i mój białowsłosy anioł stróż.
Tęsknię za tym bezpieczeństwem.

Z całej niewyraźności głośników wydobywam uchem czujnym nazwę swojej miejscowości. Pora wracać, zamykam zeszyt.  Szumem autobusowym jadę do domu. Postanawiam wstąpić do lekarza z bólem gardła, które uniemożliwia mi mówienie.W przychodni zostaję oczarowana przez Złotowłosego Aleksa, który krążył, przychodził, wracał, kręcił na palcu kosmyk jasnych włosów i uciekał do mamy, aż w końcu mi się przedstawił! I bez tego zdobył moje serce.Wróciłam z torbą pełną o leki. Antybiotyk. Oh, what a mess! Śmiać mi się chce z samej siebie.
Wiosnowanie idzie mi jak po grudzie.

1 komentarz:

  1. Wiosną najłatwiej o infekcje. Zdrowiej szybko, bo kto pójdzie święcić pisanki? ;)

    OdpowiedzUsuń