czwartek, 12 kwietnia 2012

Dezorganizacja.

Czy to ja tak wolno przyswajam, czy to materiału wina, który opornie obszerny, jak kiślowa rzeka do przebycia, zjada mi czas i energię łapczywie? Nachapał się. A efekty mierne. Zrobiłam kroków kilka niewielkich. Dezorganizacja.  Z każdą chwilą, wprost proporcjonalnie do zmęczenia, rośnie prawdopodobieństwo niewyrobienia się z niczym na czas.
Jutro
muszę
wstać.
Jak już wstanę, pomyślę co dalej.
Może nawet uda mi się zdążyć.?
Jestem wypompowana. Dzisiejszej nocy tak dla odmiany będę spać.
Spać se. W najlepsze,
aż do dźwięku budzika.
A potem zobaczymy jak to wszystko wyjdzie.

4 komentarze:

  1. Wyjdzie, wyjdzie, tak czy inaczej wyjdzie :) Wysypiaj się, to klucz do sukcesu :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Na studiach tak to już jest, że raz leci jak z płatka, a raz jak krew z nosa ;) Trzeba przeczekać i najważniejsze to się wysypiać. Sen jest najważniejszy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak w piosence:
    "I do południa budzikom śmierć
    a po północy niech dzwoni kto chce
    rano trzeba wstać, rano to jest
    tak gdzieś po pierwszej, bo później już nie "

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń