wtorek, 6 marca 2012

Zmarszczę brwi i wrócę do wątku.

Pinokio płonie, jak żuraw
jak czapla
Idzie wiosna, może przez twarz barbarzyńcy, który podobno duszy nie ma
przepłynie promień słońca.

Chciałam to napisać pod wierszem, ale nie mogłam,
tu mogę, to miłe.

Wiosna. W okno mi świeci pierwsze słońce, które jeszcze nie grzeje na tyle, żeby można czuć swobodę.
Wiosna...
dochodzę do siebie, czytam artykuł o przemianach współczesnej polszczyzny,
pogubiłam się w pytaniach, już nie wiem gdzie jestem,
nie szkodzi
zmarszczę brwi i wrócę do wątku, choćbym miała jeden głupi artykuł opracowywać dzień cały.
Ścięło mnie, faktycznie.
Fizycznej siły nie mam za grosz. Odporność gdzieś sobie poszła.
To wszystko przez zajęcia o 8.00, z pewnością. ;) Źli ludzie plan układali.
Marzec w sepii, patrzę gdzieś pod kątem, dłoń wstawiam jakbym do kogoś machała,
nie pamiętam o czym myślałam,
pamiętam, że było gorąco.
Na pulpicie robot daje kwiatka pani robotowej,
maszyny nie kochają.
A ja? Ja chcę już czuć się dobrze, wyjść i długo nie wracać,
karmić tęczówki jasnością dnia,
myśli z wiatrem przeganiać po łąkach.

4 komentarze:

  1. Kim jest twój pinokio? kim jest twój barbarzyńca?

    OdpowiedzUsuń
  2. Notka kierująca się pozytywnym mysleniem,zwlaszcza większość ostatnich słów.Pozdrawiam...:):):)sylviiart

    OdpowiedzUsuń
  3. Zrzuciłbym to na wiosnę, ale ponieważ pewnie czekasz na wiosnę z utęsknieniem...
    Ach co mi szkodzi. Wiosna wszystko psuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czekam, wiedziałbyś to, gdybyś przeczytał choćby ostatnie zdanie.
      czekam. Wiosna mi niczego nie psuje i w niczym nie przeszkadza.

      Usuń