czwartek, 29 marca 2012

Zaśnij wreszcie.

Leżysz taka blada. Dłonie splotłaś pod brodą. Odwróciłaś się twarzą do ściany. Masz zamknięte oczy. Powieki sinawe. Nawet twoje usta jakby straciły kolor.  Wiem, że nie śpisz. Patrzę na ciebie a ty nawet nie drgniesz. Czy wiesz, że tu jestem? Nie śpisz. Nigdy nie śpisz na lewym boku. Czuwasz. Odpoczywasz. Słyszysz wszystko zza uchylonego okna. Szum wiatru, - drzewa szeleszczą falując. Lecący samolot. Cichy turkot pracy sąsiada i od czasu do czasu, wesoły pisk bawiących się dzieciaków. 
Nie ruszasz się. Oddychasz wolno, lekko ale nie śpisz. Wiem to. Twój długi sweter... rozpięty, opływa twoją sylwetkę. Czy jest ci ciepło? Mam ochotę pogłaskać cię po głowie. Jak kota. Dziwne uczucie. Nie mogę tego zrobić. Nie jestem tu materialnie. Wytwór umysłu. Mojego własnego. Czy ja śpię? Najwyraźniej. Wiem, że ty nie śpisz, wiem, że mnie tu nie ma. Gdybyś spała, oboje bylibyśmy w jakimś innym świecie. W połączeniu mojej i twojej imaginacji. Nie patrzyłbym na ciebie, byłbym z tobą.
Zaśnij wreszcie.

4 komentarze:

  1. podoba mi się:)

    OdpowiedzUsuń
  2. pisane z kosmosu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też nigdy nie śpię na lewym boku... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Coś cudownego, genialnie piszesz, uwielbiam twoje posty, są dla mnie inspiracją i nauką dobrego stylu :)

    OdpowiedzUsuń