wtorek, 21 lutego 2012

W pluchę nie wyjdę.


Aa pierdoły, pierdółki.
Nie lubię roztopów.
- Zobacz. Widzisz? Czujesz? Topi się w cholerę, rozmaka, odpływa,
zimną wilgocią wdziera się wszędzie. Mróz jest konkretny, przedwiośnie to niekonkret w całej swojej szarej postaci.
Etap przejściowy.
Zawsze musi być..? Tak długo? Zniechęcająco.
I co dalej?
Nie wiem.
Kot wykorzystuje każdą okazję, żeby rozpłaszczyć się na moim tułowiu i mruczeć mi wprost do ucha.
Siedzę w swetrzysku. Zimno. Niefajnie. Marudy?  Wymyślam, bo nie wiem co ze sobą zrobić. Normalnie poszłabym z przyjemnością gdzieś przed siebie, gdzieś w przestrzeń,  potem gdzieś pomiędzy drzewa. Wyprowadziłabym myśli na spacer, biegnąc z tworami wyobraźni, w półrzeczywistości szukając przyjemnego odurzenia . W pluchę nie wyjdę.
No nie ma opcji.



 

1 komentarz:

  1. Najgorsza z możliwych opcji pogodowych ever. Ni to deszcz ni to śnieg. Niby zimno, ale wcale nie bo się rozpuszcza wszystko. Nic tylko siedzieć w domu i filmy oglądać:)

    Prognoza na jutro, co by Ci poprawić humor;)
    http://www.youtube.com/watch?v=ar6MA4Y87bY

    OdpowiedzUsuń