piątek, 10 lutego 2012

Słowa.

Tylko słowa i aż słowa,
widzę własną sylwetkę w tekstach nieswoich.
Po co do nich wracam?
Jestem głupiutka. Dobrze wiem, że mnie rozbroją, doprowadzą
do niepotrzebnych wspomnieniowych uniesień,  pogrubią autownioski
i nieprzyjemnie zawrócą w głowie.
Słowa.
Tylko słowa i aż słowa.
Wolałabym je usłyszeć.
Czy na pewno?
Wolałabym widzieć ich sens w zachowaniu,
 upewnić się, że dobrze zrobiłam,
patrząc w oczy słów nadawcy.
Do tego wszystkiego zawsze dochodzi opcja
- kłamstwa.
Kłamstwo w dobrze znanych oczach jest nie do niewykrycia.
Gorzej, jeśli tych oczu nie znam.
Co, jeśli fałszywość spojrzenia wezmę za prawdę najczystszą?
Wolałabym być tak odporna, jak w swoich własnych
- słowach.
Tylko słowach.

1 komentarz: