piątek, 27 stycznia 2012

Mrs. // "listen to your twisted transistor"

Wpadła do mieszkania jak huragan, nie zamknęła drzwi, nie zdjęła butów, w trzech susach przemierzyła pokój, na ziemię rzuciła torbę, z łóżka szarpnęła plecak. Szybko przepakowała zawartość. Nie zauważyła nawet, że siedzę przed laptopem i z miną totalnego nieogarnięcia patrzę jak się miota. Kaszlę cicho, żeby zwrócić na siebie uwagę.
Podskakuje jak oparzona, patrzy na mnie przestraszona, te jej oczyska lśnią najpierw zaskoczeniem, potem – radością.
-Ale mnie przestraszyłeś..! – podbiega do mnie, siada mi na kolanach i całuje mocno w usta. Dziwnie się czuję, ostatnio mieliśmy przecież mały kryzys, tymczasem…hm nie ukrywam, że mi się podobało. Zalała mnie fala gorąca. Złapałem ją w talii mocno, rozluźniła mój uścisk
- Bardzo się spieszę, za chwilę mam spotkanie w sprawie tej imprezy, którą organizuję w Zakątku. Chyba znalazłam konkretnego sponsora, jadę omówić z nim szczegóły, w mailu napisał, że ma mnóstwo pytań – Mówiła szybko, uśmiechała się pełną gębą.  Dawno nie widziałem w niej tyle energii. Cała wrzała. Miałem ochotę zatrzymać ją taką dla siebie. Przez chwilę ogarnęła mnie idiotyczna zazdrość o tego całego sponsora. O cały świat, do którego zaraz mi ucieknie. Nie pamiętam nawet co powiedziała na koniec, chyba: -„naprawdę muszę już iść ‘’ – albo coś w  tym rodzaju. Wybiegła, zarzucając na głowę kaptur swojej szarej bluzy. Wyglądała jak jakiś tajemniczy wojownik o nadludzkich zdolnościach.
Oczywiście, nie zamknęła za sobą drzwi. Ja też nie chciałem tego robić. Nie chciałem zamykać za nią a zwłaszcza – przed nią, drzwi.
Znowu nie wiedziałem co mam o tym wszystkim myśleć. Potrafiła wprowadzić moje uczucia w wirowanie na najwyższych obrotach. Wiem, że kieruje się impulsem.  Czasem te impulsy doprowadzają mnie do szału, ale dzisiaj postanowiłem zrobić jak ona – pójść za wewnętrznym tchnieniem. Ubrałem się, wyszedłem z mieszkania. Dzisiaj mam zamiar zabrać ją po tym jej całym spotkaniu na spacer. Nad rzekę? Nie wiem. Nie wiem co zamierzam, chcę się z nią zobaczyć. Chcę być.
 Znowu poczułem ten ogłupiający magnetyzm.
Znowu byłem w stanie zrobić dla niej wszystko.

2 komentarze:

  1. "i z miną totalnego nieogarnięcia" haha Nieogarnięcie jakoś kojarzy mi się wybitnie z Tobą:)
    Być może przez to nieogarnięcie, albo jakieś inne skojarzonka, brzmi mi to kobieco. Nie czułem faceta, zwłaszcza na początku tekstu. Nie potrafię Ci wyjaśnić czemu, przynajmniej nie teraz:) Poza tym jest dobrze, do czego przyzwyczaiłaś. No, może jeszcze to porównanie do wojownika, takie przeciętne. To tyle, co mi się w oczy rzuciło:)
    Na zawsze Twój Pierdoła!xd

    OdpowiedzUsuń
  2. magnetyzm... ach te emocje, bywają zaraźliwe

    OdpowiedzUsuń