piątek, 6 stycznia 2012

Póki-póty.

Wstałam gdy za oknem było szarawo, co oznacza jedynie tyle, że wstałam za dnia, bo różnica natężenia światła o poranku, w południe i popołudniu jest raczej znikoma.  Kategoryczną zmianę wprowadza wieczór – ciemność. Wtedy natężenie światła spada do zera.
Wsunęłam stopy w miluchno włochate kapcie, - podarek typowo Klarysowy ;) – i zeszłam na dół, przywitać dzień kaktusową herbatą.
Potem poszło już szybko. ‘’Literatura średniowiecza’’ Tadeusza Witczaka, koncentrujące treść w zdaniach kilku, notatki i kubek za kubkiem – herbaty, a raz nawet kawy.
Oczka zmęczone, katar wysyłany do stu …chusteczek, cykliczne zagubienie wątków i powroty do treści raz już czytanej.  Ile wiedzy z tej pseudonauki pozostanie gdzieś w przestrzeniach mojego umysłu? Bóg raczy wiedzieć.
Do zrobienia dużo i jeszcze więcej, ale nie szkodzi. Widać stany podgrypowe służą mi przynajmniej wyciszeniem nerwów. Na razie jestem spokojna.
Co będzie to będzie, słoń wciąż gra na ukulele, Oskarajn pierdzieli trzy po trzy, Sandrajna ma cicacho a Mączka – patronka Stycznia robi satana ponad wszystkimi czerwonymi wykrzykniczkami,  którymi ów miesiąc jest usiany.
Póki pewne prawidłowości są w normie [paradoksalnie, prawidłowościami są wywołujące śmiech, ale bądź co bądź, odchylenia od norm], póty  ‘’jakoś to będzie’’.

2 komentarze:

  1. Już to chyba kiedyś pisałam... Kiedyś posiadałam tę samą wiedzę. Nie pytaj, ile mi z niej zostało ;)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta Twoja nauka "coś" mi przypomina ;) Tyle, że ja raczej biegam w panice i nie wiem w co ręce włożyć i od czego zacząć, żeby reszta nie czuła się pokrzywdzona ;)
    U mnie dzisiaj śnieg :) Taka odmiana, mam nadzieję, że na krótko ;)
    A tytuł przypomniał mi scenkę z liceum:
    Fizyczka: Póty człowiek jest szczęśliwy...
    Kolega: Póki mu się ucho nie urwie!
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń