piątek, 20 stycznia 2012

Człowiek w cylindrze. Tyle hałasu o jagody..?

Idzie za mną człowiek w cylindrze. Skąd wiem? Widzę go wyraźnie w odbiciu, na ekranie telefonu.
- Elegancki sprzedawca jagód.
Kupiłabym je do koktajlu, gdybym tylko miała odwagę się odwrócić i odezwać do tego wręcz nieludzko wysokiego osobnika. Jego cień wybiega daleko, daleko przed mój. Podłużny i złowieszczy. Kątem oka widzę, że jest ubrany w szary garnitur i fioletowy krawat.  Szary cylinder obszyty fioletową wstążką. Słój niesie w lewej, wyjątkowo długopalczastej dłoni.  Myślę, że byłby zdolny dotknąć swojego mózgu przez nos. Ciekawe jakiego koloru są jego oczy. Dlaczego wciąż za mną idzie? Przemierzam parkowe alejki, aż w końcu zbieram się w sobie i z sercem bijącym jak młot pneumatyczny, siadam na jednej z ławek. Zaciskam pięści, - bez walki się nie dam!
Jestem święcie przekonana, że Człowiek w Cylindrze za chwilę się przysiądzie i po psychologicznej torturze, zrobi mi krzywdę ze skutkiem śmiertelnym.
Siedzę i czekam,  przygotowana na dziwaczną śmierć w ramach odpokutowania za wszystkie drobne manipulacje i przewinienia.
Człowiek w Cylindrze idzie dalej obojętnie. [?!] Jestem zaskoczona i oburzona. W pierwszym odruchu wkurwiam się, że tak mnie zignorował. Po co tak długo za mną łaził, skoro nawet nie zechciał poświęcić chwilki na to, żeby mnie zabić. Co za zniewaga… Po chwili jednak dociera do mnie szereg plusów dalszego życia. Zachęcona niespodziewaną nieśmiercią, ruszam w ślad za chudzielcem. Skoro nie jest wysłannikiem Szatana i nie zabierze mnie ze sobą do Piekła…chcę wiedzieć dokąd zmierza.
Jego kościsty tyłek zdaje się w ogóle nie istnieć.
Te spodnie chyba idą same, wypełnione powietrzem. Stuka czarnymi, lśniącymi butami o kostkę ścieżki. Wchodzi do zaniedbanej części parku. Nigdy wcześniej tu nie byłam. Idę dalej, uparcie. Człowiek w Cylindrze zaczyna schodzić ze ścieżki,  robi slalomy pomiędzy drzewami i krzakami.  Myślę sobie – zboczeniec!  Zatrzymuję i patrzę jak daleko idzie. W końcu znika mi z oczu, zasłonięty roślinami i zmrokiem, który właśnie zdążył zapaść.
Odwracam się i…widzę go do naprzeciwko siebie. Minę ma nietęgą. Usta w podkowę, głębokie zmarszczki. Zaciska siną dłoń na tym cholernym słoju jagód [bo to jagody…tak?]
Zaniemówiłam. Czekałam aż się odezwie. Już teraz nie ma[m] wyjścia. Stoi i patrzy jak przerażenie powoli odbiera mi zdrowy rozsądek. Odzywa się zanim adrenalina ma szansę zmotywować mnie do działania.
- Nie dzisiaj. – ma tak ochrypły głos, że dopiero po chwili dociera do mnie znaczenie słów.
- C..co nie dzisiaj..?- ja z kolei  piszczę jak psiak.
- Dzisiaj cię nie poczęstuję!! – krzyczy, wybucha śmiechem głośnym, diabelsko histerycznym. Zerwał się wiatr, cylinder odleciał. Oczy chudzielca są przerażająco żółte i złowrogie. Zęby – ostre. Jakby miał wyłącznie kły. Coś okropnego. Cofam się odruchowo, potykam się i upadam na ziemie. Zamykam oczy, zasłaniam twarz.
Gdy je otwieram, obok siebie widzę pusty słój. Wiatr ucichł, jakiś chłopak pomaga mi wstać.
Robię głupią minę, gdy pyta czy wszystko w porządku.

Tyle hałasu o głupie jagody? Ja przecież nawet nie miałam na nie ochoty…

3 komentarze:

  1. "Ciekawe jakiego koloru są jego oczy." Szare, z fioletową źrenicą;D Tak mi się nasunęło w pierwszym odruchu:) Hm... opowiadanie brzmi momentami jak pamiętnik zbuntowanej [acz o zapędach romantycznych] nastolatki;D

    "Jestem zaskoczona.
    Jestem oburzona! Nawet na mnie nie zerknął! W pierwszym odruchu wkurwiam się, że tak mnie zignorował. Po co tak długo za mną łaził, skoro nawet nie zechciał poświęcić chwilki na to, żeby mnie zabić. Co za zniewaga…"

    Ten moment jest idealnym przykładem, tak myślę.

    Z drugiej strony, gdy spojrzy się na zakończenie, brzmi to [o dziwo] rozsądniej i innej koncepcji na tekst sobie nie wyobrażam. Może też dlatego, że w tej chwili nic sobie nie wyobrażam ["Co Ty sobie wyobrażasz?!"];D

    Podsumowując, dziwnie mi się czytało, ale koncepcja jak najbardziej trafiła do mnie, mimo że nie jestem kobietą.;p Smok! O!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo widzisz, ja ciągle jestem jeszcze dzieciakiem gdzieś tam, w środku. ;)

      Usuń
  2. Dziwne, ale dobre. Zresztą wszystko, co piszesz jest dobre. Nie wiem skąd biorą Ci się w głowie takie sytuacje, postacie i zakończenia, których nie można przewidzieć :)

    OdpowiedzUsuń