poniedziałek, 19 grudnia 2011

Nie boimy się spać. Boimy się śnić.

Troszeczkę boimy się snów
- tych słów w obrazach.
Tych uczuć w wizji.
- tych wizji niestworzonych, tych treści niewypowiedzianych.
Tego, co było?
Nie, nie.
- My boimy się tego, co będzie.
Tego, co może być.
I tego, co jest
- ukryte.
Gdzieś w nas, daleko, daleko zepchnięte.
W podświadomości czeluściach
piętrzą się stosy tematów.

4 komentarze:

  1. pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy po przeczytaniu Twojej notki: lepiej coś zrobić i później żałować, niż żałować, że się tego nie zrobiło. to tak w nawiązaniu do gdybania :)
    ludzie boją się wszystkiego co nowe. w końcu... nie możemy być pewni tego, co się jeszcze nie wydarzyło. ale chyba warto próbować, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  2. niektóre rzeczy są złe same z siebie.
    To już nie kwestia próbowania, to minimalizacja szkód ;)

    ale oczywiście, masz rację- lepiej spróbować i żałować, niż nie doświadczać wcale.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Boimy się tego co nieznane i daliśmy się ponieść współczesnym trendom choćby np wyścigowi szczurów. Boję się tylko i wyłącznie samotności- więc jeśli znalazłbym kogokolwiek z kim mógłbym dzielić swoje marzenia to wyruszyłbym za nimi w pogoń porzucając powierzchownie wygodne życie

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja się nie boję ani jednego ani drugiego.

    OdpowiedzUsuń