piątek, 30 grudnia 2011

Moje kolory.

Płynęły po ulicach, wąskimi strumieniami,
wpadły do nabrzmiałej kałuży
a potem razem z wodą przemieszane,
spadały kaskadami
przez kratkę kanalizacyjną,
do kanałowych odmętów.
Moje kolory.

Wiem, wiem - świat nie kończy się tak łatwo.
Zasypiam z dziwnym uczuciem, śnię o pogoni, której nie widać,
o jakiejś walce na piórka chyba, bo wszystko jest takie delikatne.

W gruncie rzeczy, wszystko jest dobrze.
W gruncie rzeczy... cicho, to nieistotne.
Dajcie mi chwilę samotni, łyk nieduży, godzin kilka.
Będzie okej, będzie znośnie.

6 komentarzy:

  1. Skoro mówisz, że będzie, to będzie :)
    Może być i nerką. Chociaż osobiście bardziej wolę wątrobę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziś nie zmieniłbym ani krzty swojego wiersza :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzeba umieć słuchać innych. Czasami umieją poprowadzić właściwym torem.

    OdpowiedzUsuń
  4. w takim razie życzę Ci, żeby w Nowym Roku było cudownie, wspaniale i wyjątkowo! wiem, że trzeba cieszyć się z małych rzeczy, ale czasem "znośnie" to za mało :)
    wszystkiego najlepszego :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo zdrowe i rezolutne podejście do ostatniego dnia tego roku. Popieram.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkiego naj w Nowym Roku, Młoda. Realizacji wszystkich planów i marzeń!

    OdpowiedzUsuń