piątek, 25 listopada 2011

Nega-jebs.

Wszystko leci mi z rąk, makaron rozgotowany, szklanka stłuczona,
Krzyk uwiązł w gardle, nawet on nie chce się wydobyć jak trzeba.
Oczy łzawią, a wesoła muzyka jakoś wcale nie napędza.
Kyrwa.
Krzywa wykresu zalicza dołek.
Tak, wszystkiemu jestem winna ja.
Chodzę i niszczę. Spadaj, powiadam a potem wtulam się jak dziecko
w Twoje ciepło.

5 komentarzy:

  1. Dla satysfakcji proponuję rozbebeszyć pluszowego misia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, tak bywa. Też niedawno tak miałam. Rozwaliłam mamie kuchenną wagę, aż mnie wyrzuciła z kuchni. A wychodząc wlazłam w ścianę. Myślę, że potrzebujesz kawy i czekolady :):):)

    OdpowiedzUsuń
  3. musisz się jakoś wyluzować ;) kiedyś miałam tak, że jednego dnia wszystko wypadało mi z rąk, chciałam przekroić sobie bułkę, kroiłam w najlepsze nie bułke, a swój palec, następnie nie zaświeciłam światła na korytarzu i wlazłam w drzwi od swojego pokoju, nabijając sobie guza na czole ;D
    ~1stpklosr

    OdpowiedzUsuń
  4. Taki dzień, panienko, taki dzień :)

    OdpowiedzUsuń