niedziela, 13 listopada 2011

Miękkawo.


Siedziała na łóżku, z nogami ułożonymi w typowy dla siebie sposób, z książką leżącą na poduszce.
Siedziała wyciszona jak ściany studia nagraniowego, czytała dopóki umysł domagający się snu dawał radę przetwarzać tekst na obraz, myśl i odczucie. Po kilku rozdziałach przestał sobie radzić, więc włożyła między strony zakładkę i spojrzała w okno.
Na dworze poszarzało, niebo zlało się kolorystycznie z mgłą w międzydrzewiu, musiało być zimno w ten nieprzyjemny, wilgotny sposób, ale chwilowo miała to gdzieś.
Cały dzień miała gdzieś to, co działo się poza obszarem jej obecności.
Dzisiaj liczyło się to, że było jej ciepło, miękko i wygodnie.  Dresy, bluza z kapturem, kubek ciepłej kawy, kawałek książki, kawałek muzyki, trochę ciszy.
Nie była w stanie zrobić niczego, co wymagałoby jakiegoś wysiłku.
Gdybym miała umrzeć dzisiaj, byłabym zawiedziona przebiegiem ostatniego dnia mojego życia.-przeszło jej przez myśl ulotnie. Wzruszyła ramionami i wróciła do drobnych czynności.

7 komentarzy:

  1. Lubię czytać Twoje notki :) Piszesz tak, jak ja zawsze chciałam umieć pisać. Ale nie umiem i już nauczyłam się z tym żyć ;)
    Pozdrawiam i udanego tygodnia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak..PRZYPADKI spotkane na ulicy we WTOREK czasami rozwalają całą resztę (już nieszczęsnego) dnia.
    Za to NIEDZIELE z reguły są leniwe i bardzo WYGODNE;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No co Ty, daj spokój, przecież to jedna z wersji Dnia Idealnego! Jest jeszcze kilka innych opcji, ale ta też wymiata :)

    PS: To Ty tam poniżej z tym modnie wymalowanym oczyskiem? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Żartujesz chyba... Jakie rozczarowanie? Przecież to są jedne z piękniejszych dni. Strasznie głęboko już mamy wpojone, że wciąż trzeba być na najwyższych obrotach.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ile w tych opowiadaniach jest "Ciebie"?

    OdpowiedzUsuń
  6. przesiąknięte są mną.
    w tym wypadku to czarno na białym Łucja z perspektywy, w którą sama próbuje się uchwycić ;)

    OdpowiedzUsuń