piątek, 4 listopada 2011

''Czy Ci się tutaj uda, czy Ci się nie uda? Czy Cię byt zaciekawi, czy Cię strawi nuda?''


Siedzę, radio gra…
radio- Open Fm, 100 % Metallicy. [tak, ja też zagłuszam ciszę muzyką. Ciszę- bo rumor myśli już niekoniecznie, nie daje się ;]
W głowie pomysł na opowiadanie, który czeka w kolejce do zrealizowania.
Na dysku kilka jesiennych zdjęć, cykniętych dzisiaj w wolnej, 30 minutowej chwili, w Parku Jasnogórskim.
Szału ni ma, ale park całkiem sympatyczny, trzeba przyznać.






Szłam alejkami nie bardzo wiedząc, na której z ławek posadzić dupę [koniec-końców, przełaziłam].  Torba przepełniona książkami, ciążyła nieznośnie.  Para zakochańców stała na mostku, inna siedziała na ławce, kawałek dalej. Dziewczyna z profesjonalnym aparatem okupowała jedno z miejsc, szukając obiektów do sfotografowania [wkrótce zorientowała się, że siedząc zbyt wielu nie znajdzie i zaczęła się przechadzać.],  dzieciaki szalały na placu zabaw, starszy pan gdzieś się spieszył a zakonnice śmiały się głośno [pierwszy raz spotkałam się z takim zjawiskiem!].
Patrzyłam chwilę na brudną wodę jednego ze stawów. Stawów? Większych oczek wodnych, może tak. Staw to zbyt duże słowo.
Znalazłam fajny, żółciutki listek, kontemplowałam przybrudzone czubki własnych butów i co jakiś czas zerkałam na zegarek.
Kątem oka dostrzegłam postać w długim płaszczu. Skórzanym płaszczu, sięgającym prawie kostek, wysokiego ciemnoblondyna z plecakiem.
Też robił zdjęcia. Szedł tak śmiesznie wolno, ostrożnie jakby. Przystanął nad białymi kwiatami, potem zajął się drzewami.
[No tak, cóż single mogą robić innego w parku, gdy zimno nie pozwala na siedzenie i np. czytanie książki..?]

Wróciłam do domu i zaraz z niego wyszłam. Nie, bynajmniej nie na imprezę, niestety. Czekały mnie poszukiwania kurtki, no w czymś trzeba chodzić. Znalazłam! Znalazłam szybko, ale wróciłam późno, bo te zakupy to nie takie hop-siup, tralala.

A teraz siedzę i buszuję w Internecie, bo tylko na to mnie jeszcze stać.
Na jednym z photoblogów, natknęłam się na zdjęcia z okien pociągu.
O jakże mi się spodobały!
Motyw podróży ciągle siedzi, lśni, woła.
‘’przestrzeń woła, woła nas’’ – atakuje mnie od razu wspomnienie małego radyjka z tesco, grającego w jasnej kuchni, jednego  z łódzkich mieszkań.
A potem od razu brzmi melodia ‘’Tutaj jestem’’ G. Turnaua.
Na chwilę wyłączam radio, żeby wsłuchać się w nią po raz ochnastokrotny:




1 komentarz:

  1. Open. fm ,3 gdy znalazłam tam 100% Linkin park byłam w siódmym niebie xD Park w Zamościu pewnie świetnie by wyglądał jesienia, gdyby nie to, że go rozkopali -.-
    ~1stpklosr

    OdpowiedzUsuń