sobota, 29 października 2011

Zagadaj mnie.

Słowa uwięzły gdzieś w krtani.
Jest tylko cisza.
Ich znaczenie pcha się na zewnątrz oczami,
nie potrafię, nie powiem.
Kartka, długopis, klawiatura?
Zawisłam gdzieś pomiędzy napięciem mięśni a 'klikiem'.
Nie określę się.

Kolorowe linki pękają.
Wypełniam się powoli, jak akwarium
niemożnością.
Utopię się kiedyś we własnej głupocie.
Zagadaj mnie, proszę zagadaj mnie czymkolwiek. Z przyjemnością wsadzę głowę pod strumień pierdół. Chętnie się pośmieję z drobnostek, no naprawdę.
Zagadaj mnie tak, żebym nie musiała myśleć.
Bo ostatnio nie potrafię ze sobą przebywać.

3 komentarze:

  1. ciszę zagłuszam muzyką, może spróbuj?

    OdpowiedzUsuń
  2. Straciłem umiejętność rozmowy na temat pierdół. Wpadłem w pułapkę wyobrażenia. Zło! Znów brakuje beztroski tym razem jak nigdy wcześniej- tak inaczej! Nie zagrzeb się w grobach strof!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dopóki nie zacznę rozmawiać, nie odczuwam takiej potrzeby. Problem w tym, że kiedy już zaczynam z kimś tą nieszczęsną czynność przeprowadzać to odechciewa mi się po pięciu minutach. Zawsze zostaje kartka, długopis i monologi.

    OdpowiedzUsuń