poniedziałek, 24 października 2011

Naznaczona.

Przewróciła oczami tak, że przez chwilę widać było białka, zaciśnięta na rogu kołdry pięść, rozluźniła się, umysł odpływał w ciemność, po leczniczych ziółkach okolicznej neoszamanki.
Zasypiała. Wszystko zaczynało ciemnieć, oddech zdawał się uspokajać. Przez chwilę nie było nic. Wydawało jej się, że schodzi w głąb jakiejś słodkiej czerni. Chciała zejść jak najniżej, tam był odpoczynek.
Nagle wszystko zaczęło lekko wirować, znalazła się w zimnym pomieszczeniu. W czterech ścianach, które powoli pokrywał granat.
Stała pośrodku, w brudnobiałej, marnej sukience. Gorączkowo rozglądała się dookoła, szukając drzwi, albo okna.
Jesteś winna, winna! to przez ciebie
 myślisz  że nie wiemy?
To ty, to ty, jesteś...
Granatowe zaczęło szeptać.
naznaczona
Jej głowa stopniowo wypełniała się słowami, które zaczynały się na siebie nakładać.
Naznaczona, wina, twoja, to ty, to ty, to ty, my wiemy, już nie uciekniesz
Chciała się stamtąd wydostać, biegła wzdłuż ścian szukając jakiegoś otworu, pięściami uderzała w mur.
Głosy się nasilały. Osunęła się powoli, zrozpaczona. Schowała głowę między ręce i zaczęła szlochać.
-cicho, cicho, cicho, zabierz je, zabierz, to nieprawda!
***
Rzucała się jak w ataku epilepsji, nie mogła otworzyć powiek, nie mogła wrócić do rzeczywistości.
Kasandra, odpowiedzialna za miksturę, wycierała jej czoło, na które występowały krople potu.
Nie spotkała się dotąd z niczym podobnym. Ta dziewczyna była…nietypowa.
Naznaczona!
Podskoczyła na krześle, wydawało jej się, że słyszy sykliwy szept. Z oczu dziewczyny płynęły łzy, była rozpalona. Ciągle coś jęczała, ale szept nie mógł należeć do niej.
Kasandra szybkim ruchem odsłoniła zasłony i uchyliła okno. Świeże powietrze i światło, zdawały się rozbudzać pomieszczenie.
Dziewczyna powoli otworzyła oczy. Patrzyła przed siebie nie mrugając.
-jestem naznaczona..-ledwie słyszalnym głosem.Usiadła na łóżku, spojrzała w zatroskaną twarz przyjaciółki- jestem naznaczona- powtórzyła nieco głośniej i rozpłakała się na dobre.
Kasandra objęła ją mocno i kołysała w ramionach jak małe dziecko.
-Znam kogoś kto ci pomoże.
-Nikt nie może mi pomóc..Bo ja nie mogę pomóc nikomu.

//szału nie ma. nie wiem sama. za dużo wszystkiego ostatnio. nie umiem ocenić. niczego już nie umiem.

Daj mi stopery, bo zbyt dużo wysokich dźwięków piszczy w mojej głowie.
Nie..w takim razie odwrotnie- nie pozwalaj mi ich wkładać, bo oszaleję.
zostaną  w środku, rozsadzą mi czaszkę i tyle z tego będzie.

1 komentarz: