poniedziałek, 10 października 2011

Herbata?


Wracałam długo, choć zwyczajnie.
Zwyczajnie długo, 30 minut autobusowania, a co mi tam…
Tracę na to niebagatelną godzinę, niebagatelnej ilości dni swojego życia.
Muzyka w uszach, próba wytężenie wyobraźni, żeby nie musieć patrzeć na szare widoki za oknem i zmęczone twarze w środku.
Wyszłam . Moja sylwetka, wystawiona na wiatr, przedzierała się przez metry oddzielające od domu.
Krok za krokiem, mięśnie napięte z zimna, pięść mimochodem zaciśnięta w kieszeni .
Zęby podrygujące szczękająco, co jakiś czas.
Ciary, myląco podobne do wibracji smsa.
[Smsów nie było.]
Szłam zmarznięta, rozświetlone okna mojego domu, widziałam na długo przed zakrętem.
Dodawały otuchy.
Weszłam szybko i głośno, czyli jak zwykle. Trzask drzwiami, szust zamkiem, bęc szafką, plask kapciami, które z tejże szafki wyjęłam i wypuściłam z dłoni wprost na podłogę…
A jak już zrobiło się cicho- otworzyły się drzwi, Musia stała w progu, lekko zaniepokojona, dlaczego tak długo nie wchodzę..?
[Cisza jest w pewnych sytuacjach niepokojąca. ]
Rozwiązywałam sznurówki.
Tak  po prostu.
W domu jest tak ciepło… Jesień.-A niech mnie, nigdy nie działała na mnie jakoś szczególnie dobrze..
raczej właśnie..gorzej.

Herbata?

3 komentarze:

  1. Na mnie też nigdy jesień dobrze nie działała, ten rok nie jest wyjątkiem niestety. Za to zima była i jest dla mnie przychylna, mimo, że mróz w uszy szczypie i pociągi się spóźniają ;p dla mnie to chyba najbardziej klimatyczna pora roku :)

    Herbata pomaga, nie tylko na zimno ;) ale chyba o tym wiesz ;p :)

    Przemysław jakiśtam C. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jesteś gotowa na coś więcej niż blog ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Herbata dobra na wszystko, na pierwsze jesienne zimno, na zimowy biały śnieg, na wiosenne ostatni, i na upalne lata nadejście...

    Herbata ;)

    OdpowiedzUsuń