czwartek, 27 października 2011

chociaż jedną nogą.

Moje skrajności, zadziwiają mnie samą.
Skrajnie odmienne cechy charakteru.
Różne zachowania.
Wszystko zależy.

Nie drążmy.

Czas wyjść spoza 'poza', chociaż jedną nogą stanąć w tym, co konieczne, konkretne
- w życiu jako takim.
Czas choć trochę wziąć to wszystko we władanie,
nie, żeby było z czym walczyć - chodzi tylko o kontrolę,
jakieś swoje miejsce również w świecie zwanym realnym.
Taaak.
Czas złapać stabilność.

***
Wróciła do domu po pozornie nieskończenie długim dniu na uczelni- de facto, jedynym dniu zajęć w tym tygodniu.
Tym razem, zostając sam na sam ze sobą, było jej już łatwiej. Myśli nie gryzły, nie ciążyły aż tak bardzo. I choć była świadoma tego, że one są, szemrzą gdzieś na krawędzi, między głosem a szeptem, nie dominowały.
Zielona, mocna herbata.
W głowie powstał szkic jutra, a to dobrze.
To dobrze.

3 komentarze:

  1. Mam nadzieję, że długi weekend pozwoli Ci złapać tę równowagę. W zasadzie, to jestem pewna :)
    Kurcze, nie mogę znaleźć tego kubka! ;) Ale poszukiwania trwają ;)
    Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny blog .;)

    zapraszam do mnie:
    http://stopthetimee.blogspot.com/
    obserwuję .;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mówiłaś, że nie odczuję zmian- a jednak odczułem!

    OdpowiedzUsuń