sobota, 10 września 2011

Spaliłam ten dzień.

Czyhało, czaiło się
dopadło.
To był zły dzień.
Od początku, do końca.
Zaczął się pretensją podaną do porannej herbaty.
Przebiegł bardzo nieciekawie,
zakończył się kiepsko.
To był zły dzień,
jeden z tych, których nienawidzę,
bo nienawidziłam.
pierdół. siebie. szelestu. pstrykania.
wystarczyła iskra, żeby wybuchnął płomień.
Płomienie.
Spaliłam ten dzień doszczętnie.

5 komentarzy:

  1. tak, nie ma to jak wybuchowy charakter, tez tak mam.
    ~Kocia

    OdpowiedzUsuń
  2. Wybuchowy charakter to ma każda kobieta przed okresem :P A kobieta - jak powszechnie wiadomo - albo ma okres, albo jest przed. Innych pór nie ma :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że dni w roku jest pod dostatkiem. Nie jesteś piromanką, więc codziennie nie będzie z Twojej strony doszczętnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeden spalony dzień, bo prostu będzie pochodnią :)

    Coś musi zapłonąć, żeby istniało światło :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Są takie dni i już. Nic dodać, nic ująć.

    OdpowiedzUsuń