piątek, 2 września 2011

Słodkocierpkość.

Słodkocierpkość wypełnia moją gębę
i gardziel,
gdy przechylam szklankę, dnem wznosząc ją w górę
Do dna, panowie i panie!
Do dna!, a niech to...
Bum-bęc i już.
"Ike wraca do domu.
Ike wrócił do domu z bamu i wszystko było świetnie.
BAF! Koniec!"
Sok pomarańczowy.
Wraca do mnie jako zachcianka w chwilach trudnych - no naprawdę.
Zawsze na zwątpienie.
Sssmak.
Smak pomaga określić i zrozumieć.
Taniec myśli.
Kolor myśli.
Smak myśli.
Yeap. Dalej, dalej, w kółeczko! Hip-hip sto lat!

6 komentarzy:

  1. A moje myśli to smakują, kiedy je w jakąś formę włożę. Na przykład w słowo mówione. :-))

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś taka płodna, a ja tak rzadko odwiedzam blogi. Potem mam dużo do nadrabiania :) W sumie fajnie. Ale wolę chyba częściej wpadać. Już piszę to dzisiaj któryś raz z kolei: muszę nad sobą popracować :D Nad swoją blogową systematycznością :D

    OdpowiedzUsuń
  3. duzo piszesz :) i fajnie piszesz. ja kiedyś pisałam tyyyle wierszy, wygrywałam konkursy, a teraz bęc, weny nie ma ;<
    ~Kocia

    OdpowiedzUsuń
  4. Sok pomarańczowy jest jedną z najcudowniej smakujących zachcianek na świecie, więc nic dziwnego, że do Ciebie powraca... ;)
    A myśli tańczą, tańczą, tańczą... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zachcianki są cudowne...
    Pewnie wiesz o czym teraz myślę :D

    Czekolada!

    OdpowiedzUsuń