sobota, 13 sierpnia 2011

Złość.


W trzyszklankowej serii rozprysło się szkło w zetknięciu ze ścianą garażu. Rzucała szybko, bez słowa, z zaciśniętymi zębami i zmarszczonymi brwiami.
Jedna, druga, trzecia. Jeb, jeb, jeb.
Usiadła krzyżując nogi, gapiła się odłamki, skubała trawę i czekała, aż złość albo się ukierunkuje na coś konkretnego, albo minie.
Zaczęło grzmieć.
Ta burza. Ode mnie dla Ciebie.
Od Ciebie, dla mnie.
W kłębiastych chmurach buczało, mruczało, ale jedna nawet kropla nie chciała spaść.
Stare garaże- w nocy, jedna z większych melin, w dzień – w dzień też z tym, że nikt tam nie pił. To była melina mentalna, to była furia i rozpacz.
Kręciło jej się w głowie od ciężkiego, burzowego powietrza i miesiączkowego krwawienia. Chciało jej się pić, ale nie miała przy sobie wody. Chciało jej się spać, ale spanie gdzieś przy miejskich garażach i to w deszczu nie było chyba najlepszym pomysłem.
Wstała i poszła w stronę przystanku tramwajowego.
Wszystko ją wkurwiało. Stary pijak z wózkiem na złom, rozczochrany, brudny kundel, śmieci na chodniku i pieprzone wrony.
Tramwaj. Tramwaj też ją denerwował. Skrzypiący, trzeszczący gruchot był już bardziej zagrożeniem dla życia pasażerów, niż bezpiecznym gwarantem dotarcia do domów.
Wsiadła z odrazą, naładowana jak akumulator. Gdyby złość wydawała jakieś dźwięki, pewnie właśnie zaczęłoby jej bzyczeć niebezpiecznie z uszu.
Zwarcie, zwarcie!
Patrzyła na szarość przemijającą za oknem.

Deszcz zaczął występ od pojedynczych, ciężkich kropel.

4 komentarze:

  1. i wiesz co jeszcze... rzadko kogokolwiek o to proszę... jeśli znajdziesz czas, przejrzyj mojego bloga w całości... może znajdziesz coś tam dla siebie. takie odpowiedzi bez odpowiedzi... będzie mi niezwykle miło :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak najbardziej, chętnie to zrobię, w któryś spokojny wieczór :)
    [w kilka wieczorów?]

    OdpowiedzUsuń
  3. ja też systematycznie sięgam do Twojego archiwum :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ta notka, dała mi do myślenia. Wiesz?
    Bo opowiadania dla mnie zawsze były czymś w rodzaju swoiście rozumianej "kultury wyższej" tylko chyba w zasadzie bliżej niedefiniowalnej.
    I nagle czytam to co napisałaś, używając słów powszechnie uznawanych za obraźliwe i tam przecież jeszcze jest kundel, i bezdomny...

    Ty mnie zawsze czymś musisz zaskoczyć! :D

    OdpowiedzUsuń