wtorek, 30 sierpnia 2011

Słońce prześwieca przez liście.

-Wczoraj nagrałem .. [głos zanika, ona przestaje słuchać, ten początek przenosi ją gdzieś indziej, dryfuje na falach wyobraźni, pojedyncze obrazy tworzą historię, która nigdy nie miała miejsca.] - Judyta...?
-Ja też nie ogarnęłam. - mówi cicho, sięga pod nogi, wyrywa kępkę trawy i bawi się nią nieświadomie.
On patrzy na na nią zdumiony, czarne brwi podnosi wysoko, ale nie pyta. Nie pyta o nic, chociaż skręca go od środka. Wie, że to bez sensu.
-Przepraszam, o czym mówiłeś..? Chyba znowu odpłynęłam.- patrzy na niego już przytomnie i trzeźwo, ze smutkiem i zażenowaniem, bo tak jej głupio, że nie słuchała jego opowieści.
Patrzy na nią z lekkim uśmiechem, nieznacznie mruży oczy -Nie szkodzi, to nic ważnego.
-Powtórz, proszę.-niemal błagalnie.
On opiera brodę na dłoni i chwilę bada ją wzrokiem [ciemnobrązowym]. Stara się ocenić, czy tym razem go wysłucha, czy też znowu się zamyśli.-Dobrze, skup się.. - mówi z lekkim rozbawieniem a ona czuje ulgę i uśmiecha się  szeroko, przez chwilę.
-Nie uronię ani słowa, obiecuję. -kieruje na niego całą swoją uwagę.Wbrew pozorom nie jest to takie łatwe.

3 komentarze:

  1. ile razy obiecuję sobie, że będę kogoś słuchać, a później odpływam... kurcze, muszę nad tym popracować ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. "banał" przemieniony w zjawiskowość

    OdpowiedzUsuń
  3. Z najprostszej rzeczy potrafisz uczynić coś fascynującego...

    OdpowiedzUsuń