sobota, 20 sierpnia 2011

Niwelator [czyjegoś] znużenia.

So-bo-ta.
‘Historia Lisey’ Stephena Kinga znowu wciągnęła. Czytam ją po raz drugi- z tym samym zaciekawieniem, ale mniej łapczywie. Teraz skupiam się na szczegółach, wtedy po prostu ją pochłonęłam.  Ta książka, tak odbiegająca od wszystkich jakie czytałam, jest ..! Właśnie taka „..!”
Polecam.

Wracają do Soboty – gubię wątki, i myśli moje są nieskładne, poplątane choć brak w nich niepokoju,  dylematów, wielkich rozkmin czy problemów.
Wokół mnie wciąż wiele pytań, na które nie znam odpowiedzi ,zrozumiałam jednak, że nie mogę wyprzedzać biegu wydarzeń bo to burzy całą chronologię i porządek mojej codzienności. Zupełnie jakbym biegnąc w sztafecie, nagle znalazła się przed dwoma dziewczynami, które miały przejąć pałeczkę. Strefa zmiany została pominięta, odcinki zmieniły miejsca, zniknęły, żeby pojawić się nie tam, gdzie trzeba, wszystko źle.
Tak nie można. Jak już biec, to po swoim torze[ chociaż ‘zamieszanie’ to chyba jeden z moich przymiotów.]
W każdym razie – przez chwilę stawiam na krótkowzroczność w pewnych kwestiach, nie bawię się w jasnowidza a przeczucia, może nie tyle odpycham, co odkładam na margines.
Do tej pory, większość z nich rosła do niebotycznych rozmiarów, zasłaniając mi rzeczywista sytuację i całkowicie odcinając mnie od własnego udziału w danej sprawie.
Piszę głupoty.
Mimo pięknej pogody czuję się dzisiaj jakbym..a może inaczej? Może znów w III osobie, w formie opowiadania?

 ***
Po niedługim, ale i nie całkiem krótkim spacerze, usiadła w altance, twarzą w stronę słońca. Nieważne. Promienie właziły jej do oczu, ale to jej nie przeszkadzało. Była wypompowana. Tylko czym? Tego nie mogła pojąć. Cienie pod oczami pojawiły się znikąd. Noc była przespana, dzień wcale nie wymagał od niej jakiegoś nadmiernego wysiłku, skąd więc ten brak energii?
Ręce skrzyżowała na stole, patrząc na piękny ogród. Część kwiatów już przekwitała, mimo to wciąż wyglądał pięknie.
Głowa dołączyła do rąk, na drewniany, solidny blat. Zamknęła oczy.
Czuła się tak, jakby przejmowała czyjeś zmęczenie. Zmęczenie osoby, której dzień jest bardzo intensywny. Tak intensywny, że wysysa z niej wszystkie siły, wymaga ciągłej aktywności, stałego przypływu energii. Była jak ..?
Nie mogła znaleźć porównania. Jak magazyn, jak niwelator znużenia.
Jakkolwiek to brzmiało, tak właśnie się czuła. Przez chwilę nierealny pomysł wydał jej się jedynym wytłumaczeniem dziwnego stanu. Złapała się nawet na tym, że szuka w głowie osób, z którymi była silnie związana mentalnie, a którym mogłaby ulżyć… Co więcej, przypomniała sobie jak poprzedniego wieczoru szepnęła „złe sny biorę na siebie.” Choć nie powiedziała tego głośno i zaniechała dodania tego zdania do smsa, tak właśnie pomyślała. To było głupie, więc uśmiechnęła się nawet pod nosem. Wtedy i teraz. Z resztą jak się mają złe sny do...dostała czymś po głowie. Szeleszczącym. To gałązka rododendronu , z na wpół uschniętymi kwiatami. Nietypowa dość forma budzenia, czy też przywoływania do porządku, była autorstwem jej młodszej kuzynki. Podniosła więc ciążącą głowę i niemniej ciążące powieki, zdobyła się nawet na jakiś żart i ponownie postanowiła sobie dotrwać godnie do końca tego dziwnego dnia.
Cieszyło ją to, że go nie zmarnowała, nie przesiedziała w domu, nie dała się lenistwu, i dzielnie walczyła z oczami, które łapały ostrość jak jej aparat kompaktowy w trybie makro.
Miała nadzieję, że osobliwy stan jutro ulegnie zmianie.

4 komentarze:

  1. Co do drugiej części wpisu... Chciałam powiedzieć: słusznie :) I bardzo mi się podoba to porównanie ze sztafetą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Heh a to zmęczenie to chyba moje-aczkolwiek żaden sms od Ciebie, nie był do mnie ;P
    ja wczoraj miałam dzień świra a jakoś się trzymac musiałam... ehh ;/

    Mączka

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli Twoje to cieszę się, że byłam przydatna ;D
    Impreza udana? Ajj opowiesz mi jak się spotkamy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiem co czujesz, czasem mam tak, że czuję jakbym chłonęła zmęczenie i smutni całego otoczenia.
    To tak jakby wysysać szarość z otoczenia przywracając ostrość barw :D

    OdpowiedzUsuń