poniedziałek, 4 lipca 2011

Wypłoszyli.

A dzisiaj…
A dzisiaj wszystko wydaje się być takie, jakie być powinno.
Wesołe.
Wesołe błyski w oczach, gdy śmiech rozbrzmiewał w wielu barwach i o różnej częstotliwości, śmiech szczery, oczyszczający, śmiech kumpli, którzy spotkali się w końcu na pierdołach.
Którzy odwiedzili tę, która przed marazmem uciekała ;)
 [szerszy opis na Młodzi-Gniewni]
Wypłoszyli potworka, po marazmie śladu nie ma, apatii nie ma, senności nie ma, poczucia beznadziei też NIE MA!
I niechaj tak już zostanie.
Jest spokój, ale radosny taki.
Opowiadanie. Napisałabym opowiadanie. Nie wiem o czym, o czymś, o kimś…hm. Jak już impuls trzepnie we mnie jako ten grom z jasnego nieba, coś wystukam. Ciekawe. Strzeli?
Dzięki za miłe słowa w komentarzach! :)

1 komentarz:

  1. Miło słyszeć, że jest już dobrze. :)
    Oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń