wtorek, 12 lipca 2011

Wieloskładniokowy koktajl emocjonalny.

Gęsty, kwaśny jogurt zwątpienia jako baza.
Strachuskawki, stresajody, frustreczki i garść złościogrestowych kulek.
Szczypta ucieczki i odrobina odrętwienia.

Potem, podarowany niespodziewanie – łyk otwartości i kilku słów, 
jak lekarstwo na chandrę,
mus z wiary i przekonania, że wszystko się uda.
Dostałam przepis na wydobycie smaku satysfakcji.
Na ciastko samozadowolenia.
Zabiorę się do pieczenia – może w niegastronomicznej formie kucharzenia, okażę się lepsza..?



*Wczorajszy dzień, po skosie, przecięło mi przesympatyczne spotkanie Życzę sobie takich jak najwięcej. Dzięki i pozdrawiam!

7 komentarzy:

  1. No cóż, jako że ziemski kucharz jesteś hmm... nie najlepsza, to sądzę, ze w tak innej formie kucharzenia dasz sobie radę ;) ;P

    Pełna wiary i nadziei Moniczka ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Pozwolisz,że zwinę Ci koktajl.Warto go mieć na deser,gdy nastąpi chwila zwątpienia,a może na spotkanie czegoś lub kogoś.....:)

    Sylviiart.

    OdpowiedzUsuń
  3. Łucjo, jeżeli Ty otrzymujesz róże od anonimowych osób, to ja na miejscu Kuby zaczełabym się martwić ;P

    Moniczka ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. A mogę podkraść Ci ten przepis? Może i mnie pomoże :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moniczko...pewnieś sama zostawiła tę różę :D

    Agato-szukaj swojego ;) podejrzewam, że są imienne;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hah Łucja, ja mam w nocy lepsze rzeczy do roboty niż wstawianie Ci róż na blogu ;P
    Aczkolwiek dziękuje za wzięcie mnie pod uwagę ^^ :P

    Moniczka ;)

    OdpowiedzUsuń