niedziela, 24 lipca 2011

Pochodnie.

Lubię swoje życie.
Ajj, jak to górnolotnie zabrzmiało.
Ostatnie lipcowe dni, wioną deszczem, atakują wilgocią, dawkują słońce do minimum.
Na razie mi to nie przeszkadza.
Beztroska – tym są te wakacje. Chcę znaleźć pracę, chcę, szukam, ciągle nie znalazłam, wiem, że takie lenistwo wydaje się być czymś złym. Może jest? Może.
W każdym razie, nie mam na co narzekać. Naprawdę. Nie ma takiego aspektu codzienności, który mógłby mnie choćby uwierać. Nieczęsto się to zdarza. Nie ludziom, których dni zapełnione są obowiązkami..mam świadomość tego, że taka beztroska nie będzie trwała wiecznie, że w gruncie rzeczy to, że mam ją teraz powinnam traktować jako świętość, to jest rzadkością i kto wie…może już nigdy nie zaznam jej w takiej ilości?
„Na zawsze i na wieczność, uczyńmy z życia święto, by będąc tu przez chwilę, wszystko zapamiętać”

Wejdziemy w szary tłum,
jarząc się jak pochodnie
Blaskiem szczęścia rażąc ich oczy
Ciepłem wnętrz budząc do życia kiełkującą, jadowitą zazdrość.
Tak słodcy, gorycz wywołamy na ich nieokiełznanych językach.
Będą gadać? Niech gadają.
A ta jasność niech trwa jak najdłużej.

3 komentarze:

  1. Powodzenia w szukaniu pracy ;) Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Sudenckie wakacje trwają 3 miesiące. :)
    Będziesz jeszcze w życiu mieć trochę odpoczynku.

    Ale co prawda to prawa, wakacje po maturze są wyjątkowe i jedyne w swoim rodziaju. Zawsze długo się je wspomina, i myśli o nich z rozrzewnieniem. :)

    "Chwilo trwaj, bo jesteś piękna!"

    OdpowiedzUsuń
  3. "wejdziemy w szary tłum, jarząc się jak pochodnie..." podpisuję się pod tym, tak będzie, tak jest, a w tym wszystkim szczęśliwe my a to najważniejsze ;)

    OdpowiedzUsuń