niedziela, 3 lipca 2011

Chcę już wrócić.

Dlaczego tu tak cicho?
Tak pusto
Tak…walecznie?
Kawałkiem życia żyję.
Kawałki zbieram i czekam, czekam aż wszystko poskłada się znowu w spójną całość.

Chciałam coś napisać.  Ale co? Co mogę napisać? Nic. Wracam powoli do siebie. Rozstrojona wewnętrznymi procesami powrotu do zdrowia.
Rozstrojona.
Wykluczona z działania, walczę kolejno z kichaniem, schodami, nocą bez tabletki przeciwbólowej.
Codziennie nowe wyzwanie. Codziennie małe zwycięstwa.
Mimo to, czuję jak marazm…marazm czyha pod łóżkiem, pod stołem, za krzesłem. Wszędzie próbuje mnie dopaść ukradkiem. Czai się cicho w każdym kącie. Ucieka, gdy nie jestem sama.
Marazm to przekonanie o niemożności działania. Hm. U mnie to nie ‘przekonanie’ a po prostu niemożność.
Głupi wyrostek. Raz, ciach, godzinka na sali operacyjnej i po sprawie. Acha. Teraz trzeba jakoś znieść ból. Ból na szczęście z każdym dniem maleje.
Brakuje mi Was.
Brakuje mi siebie.
Nienawidzę się za takie chwile słabości. Nie wyprę się ich. Mogę schować, przemilczeć, ale nie jestem w stanie ich wyeliminować.
Chcę już wrócić.

4 komentarze:

  1. Też chcemy, żebyś wróciła. Jestem dumna z każdego twojego zwycięstwa, nawet tego najmniejszego :) Trzymaj się cieplutko kochana ;*

    Moniczka ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Chwile słabości są niezwykle ludzie, a zebrane wszystkie w całość dają siłę. :)

    Uśmiech w takich chwilach działa cuda! :)

    Trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Już niedługo marazm odejdzie i będą szczęśliwe dni pełne wyzwań
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie tutaj, obserwuję i będę wpadać. Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń