poniedziałek, 27 czerwca 2011

Skrzynia Zielonookiej.

Jakiś czas temu, wepchnęła do ogromnej skrzyni wszystkie melodie, wspomnienia…wszystko co wiązało się z Zielonooką. Jej sylwetkę też tam zagoniła.
Ciężko było. Wyrywała każdą myśl, każdy obraz i każdą nutę ze ścian przywiązania i przyzwyczajenia. Rozcinała cienkie pnącza zaufania niszcząc coś co nazywają Przyjaźnią. To była katorżnicza, długa i początkowo bezowocna praca, która przynosiła jedynie ból i pobojowisko.
Zaciskała zęby, podnosiła zmęczone „ja” i kontynuowała to, co uważała za słuszne. W strugach deszczu, w blasku błyskawic, raniąc delikatne części organizmu osobowości.
W końcu jej się udało. Wszystko szczelnie zamknięte w jednej, ogromnej skrzyni.
Odnalazła spokój, zaczęła porządkować wnętrze od nowa. Pojaśniało.
Z biegiem myśli, skrzynia odsuwała się z oświetlonego blaskiem miejsca, w cień.
Najpierw mozolnie, później coraz szybciej i szybciej.
Gdy wreszcie pogrążyła się w ciemności obrastając zapomnieniem, z jej wnętrza dobiegły znane dźwięki. Wyraźnie. W środku nocy, skrzynia Zielonookiej zaczęła o sobie przypominać.
Ktoś zapukał cicho w jej wewnętrzną ścianę.
Ta nikła, ale niezaprzeczalna obecność znowu frapuje, budzi pytania, na które nie ma jeszcze odpowiedzi.
Tęczówki zabarwiły się ostrożnością.

1 komentarz:

  1. Człowiek nie jest w stanie się zmienić, co najwyżej może odmienić swoje przyzwyczajenia...

    OdpowiedzUsuń