piątek, 10 czerwca 2011

Kilka słów.

Kilka słów – potwierdzenie złych snów, wyostrzenie twojego obrazu, który rozmywa się zawsze gdy śmiejemy się z niczego.
Kilka słów, które nie były niczym nowym.
Kilka pospiesznych zdań, żeby nakreślić szkic sytuacji, którą mogłabym niemal dokładnie spisać na kartkę, gdybym uważniej słuchała intuicji i tego przekornego, sykliwego głosu gdzieś z środka.
Kilka słów, które powinny, ale nie odwróciły, jakiejś części świata, do góry nogami.
Po tych kilku słowach, czekałam na reakcję umysłu.
Szukałam w sobie obruszenia, oburzenia?
- żadnego z tych uczuć we mnie nie ma.
Chyba powinnam poczuć rozczarowanie, usłyszeć cienką, wysoką nutę zaskoczenia i roziskrzyć od czystego gniewu.
Cisza.
Trzeźwe oko i przeczucie  nie dały się uśpić, paraliżując zaufanie i oddanie części siebie, wszystko pozostało na miejscu, więc moje ‘ja’ wychodzi z tego cało.
Nie było wielkich uniesień, nie będzie płaczu w poduszkę.  :)
Swoiste oczyszczenie, 'that`s right.'


aa! Muszę się w końcu wsypać.
Może przyśnią mi się...kanadyjskie wiewiórki lub Olimpiada Dzikich Pszczół..? ;)

1 komentarz: