wtorek, 3 maja 2011

Zawirowanie [pogodowe]

3 maja 2011r, święto narodowe i ostatni dzień przed maturą. Spałam 10h, śniły mi się głupoty i obudziłam się z załzawionymi oczami, ale wstałam wesoła. Miałam jeszcze powtarzać, miałam czytać streszczenia, ale stwierdziłam, że NIE. Nie i już, co napiszę i jak napiszę tak będzie.
Kręcioły w głowie przypisałam deszczowi,  który padał jak szalony, tymczasem zwiastowały najwyraźniej… śnieg.
Romanów zasypany, co poprawia mi humor jeszcze bardziej xP
Zielone z białym.

Agata : C`wicz... śnieg mi w tym mailu do Katowic przesłałaś!
a ja sobie baleriny i sandały przywiozłam do akademika!
no szczęście, że botków jeszcze nie wywiozłam..




3 komentarze:

  1. A obiecałam botkom wakacje! I co, i co teraz? No, z urlopu muszę je ściągać!

    I do tego jeszcze pewnie dziki mi się w zaspach pod oknami zgubią i będą mi wieczorem chrumkać, jak kciuki będę trzymać za maturzystów ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. jak mówiłam. 'mlecyk! ostatni f tym sesonie'! żajebioza generalnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki :)))
    matura to pikuś. na studiach bedziesz miala mature co miesiac ;p

    OdpowiedzUsuń