czwartek, 5 maja 2011

Puzzle

- Chyba się pani rozmazała, pod oczami.
- Ależ skąd, te cienie są naturalne.

Myślę, że powinnam ponownie przejść Pięć Etapów. Może tym razem w przyspieszonym tempie? Nie mam warunków do odtworzenia całego procesu...
ale czy robienie czegokolwiek w przyspieszonym tempie nie gwarantuje tym samym zrobienia tego niedokładnie? Nie do końca, nie tak jak być powinno, po łebkach… 
do dupy i niepotrzebnie? Pięć Etapów. Zaczęło się od samotni. Teraz na samotnię 
nie ma szans, to dobrze właściwie. Skoro dobrze, to czy VE jest mi naprawdę potrzebnych?
Muszę to przemyśleć, pozbierać wszystkie cechy, które kiedyś determinowały mój charakter, powsadzać w odpowiednie miejsca, tak, żeby znowu tworzyły spójną całość. Jak …

Puzzle.

z kolankiem,
z wklęsłym brzuszkiem,
o trzech ostrych krawędziach.
Kolorowe, niepowtarzalne, choć kształtem podobne.

Osobno beznadziejnie nieprzedstawiające niczego.
Części.
Jedna, druga, trzysetna.
Drobniutkie.
Wkurwiająco mnogie.
Łatwozgubialne.
Części.

Multum cierpliwości potrzeba,
Żeby je jakoś ułożyć
Żeby nie pomylić,
Nie zgubić-przede wszystkim.
Elementy.

Cholerne elementy,
mojej osobowości.

Oddaj te, które zabrałeś.
Rozpruj worek odkurzacza, do którego trafiły.

Muszę je pozbierać, dopasować…
Nie sklejaj ich!- chociaż kusi wizja nierozerwalności i braku chaosu.
Sklejenie równałoby się z masochizmem
-każda zmiany bolałaby jak sto czortów, a zmiany
Ach zmiany..!

Zmiany są czasem potrzebne.
Jak wymiana Części,
-bywają nieuniknione
i niezbędne.


VE na razie sobie daruję. Wystarczy mi chwila bycia tylko ze sobą – a takich mi 
nie brak ;) Odcina byłaby teraz głupotą. Nie, nie chcę się blokować na innych, odsuwać, przestać być.
Nie ma mowy o zgubieniu uśmiechów – swoich, Waszych ;) 

„trzeba cieszyć się z małych rzeczy…” Ktoś mi kiedyś napisał w smsie :P Dalszej części nie zacytuję, odejmując całości ton żartobliwy- racja ;)

Aaach niech matury dobiegną końca! Rozpoczniemy sezon dobrej zabawy, ognisk 
i zajebiaszczo-słodkiego lenistwa. Znowu będziemy panami świata, nieskrępowani niczym, szybcy, wściekli …muszę odżyć, w obecnym stanie brzmi to jałowo
i nieprawdziwie ;P

4 komentarze:

  1. mam aparat!!! ;d
    dzieki za mile przedpoludnio-popoludnie i wygodne siedzenie na zarwanej lawce ;d ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. powinnaś zawsze być sobą a nie wymyślać etapy.badz sobą bo to najpiekniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dan: i ja Tobie dzięki składam ;D Ławka była genialna, herbaty dużo, ciekawe dresy itd... ;P


    Possib.-Staram się właśnie.
    Nie zawsze jest to takie "ot, tak".
    Codzienność na zasadzie "nie mam wyjścia" zorganizowana przez system, pozbawia mnie siebie jako takiej w pewnym stopniu. Widzisz, a wtedy potrzebuję chwili na powrót do normalności. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. no i pan w płaszczu gadający do siebie ;D

    OdpowiedzUsuń