niedziela, 22 maja 2011

Coś, nic? Jednocześnie i coś i nic, jest ale nie ma.

To co widzimy, zazwyczaj jest tylko ułamkiem tego co dzieje się gdzieś tam w środku.
Jak automat z kawą. Na zewnątrz – wlewa napój do kubka, pik! I kubek wyciągamy. W środku ma mnóstwo pojemniczków, rureczek, mechanizm musi odpowiednio działać.
Więcej tam tego niż nam się wydaje.

Duchota- jak inaczej mogę nazwać pogodę?  Tragedii nie ma, racja. Wieczory są ok. Wieczorem umysł zaczyna jako-tako funkcjonować, myśli płyną szybciej, wyobraźnia znowu tworzy fajne obrazy na zamówienie.
Widzicie? Piszę o czymś, ale o czym konkretnie? Zaczęłam o różnicy między tym co widzisz, gdy na mnie patrzysz a tym, co ja czuję, a czego zupełnie dostrzec nie jesteś w stanie. I co dalej? Dalej zgubiłam wątek, przeskoczyłam do tego co mnie blokuje, czyli do pogody.
Uciekam od rozwinięcia tematu? Nie wiem. A jest jakieś rozwinięcie?
Sam widzisz jak wszystko mi dzisiaj umyka.

Piszę we wszystkich możliwych osobach, wybaczcie. Nawet tego nie jestem w stanie opanować.
Wieczorem..może wieczorem sens jakiś przyjdzie i zostanie, albo bezsens kolorowy, nieważne co,
byle konsekwentnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz