poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Wszystko było! ;)


Usiadłam przy pustym dokumencie Worda, kursor migał spokojnie, klawiatura czekała na moje palce. Mogłabym napisać tak wiele, tak niejasnych dla większości tekstów…nie zrobię tego. 
Mogłabym opisać te kilka dni, albo ten jeden dzień tylko od strony obserwatora albo bardzo subiektywnie. Mogłabym dodać mnóstwo krótkich fragmentów tego, co ostatnio napisałam. Robiłam tak już kilkakrotnie, tym razem sobie daruję.
Skupię się na tym, że święta minęły mi bardzo szybko i bardzo wesoło, w gronie rodzinnym, i choć mniejszym niż zwykle, równie ciepłym.

Było dużo śmiechu, były chwile poważne, były rozmowy i gębodźwięki [niee, śpiewu raczej nie było], spacery i posiadówy przy drinku, małe złości z przymrużeniem oka, pyszne ciasta, pyszne obiady, dyngus z zaskoczenia, karciochy, warcaby, krzyżówka, Elvis Preasley i gównomiotacze- [czyt. Gołębie.]

Rodzino, bez Was nie istnieję. Zbiorowość jednostek. Uwielbiam każdą z nich- nie tylko w święta ;)

2 komentarze:

  1. dobrze, że chociaż Ty śpiewasz ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. rodzina to zwykłe słowo... czasem niestety nie wystarcza...


    sorrki... sprawa/mysl osobista

    OdpowiedzUsuń