poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Poniedziałek inaczej.

Bezdusznie obudzona przez dźwięk smsa [i stał się cud, nie wyciszyłam na noc telefonu;] a potem dobita przez ŁUP ŁUP ŁUP w zewnętrzną ścianę mojego domu jakimś wielkim młotem, jak mniemam, wstałam mimo wszystko w dobrym humorze.
W głowie miałam tylko jedno : kawa. Nie piłam jej od trzech dni i nagle ochotka wróciła. Potem spacer, trochę WOSu nieszczęsnego do przeczytania, i może powtórka z j.pol? Się zobaczy, co się uda. 

Mam nadzieję, że odwiedzą mnie dzisiaj te moje czubencje, dawnośmy się nie widziały w całym składzie :P Ostatnio ciężko trafić w czas, który byłby dobry dla wszystkich. Zobaczymy, czy dzisiaj to wypali. W świat poszły smsy i do jednej i do drugiej.  Doprawdy ciekawa jestem co one dzisiaj porabiają.  Odkąd skończyłyśmy gimnazjum, jakoś ciężko jest mi wyobrazić sobie jak grzecznie siedzą w ławkach. To niewykonalne, to wbrew ich naturze ;D
I co dalej? Łucjo, Łucjo, nie kończ tak szybko, napisz coś jeszcze. Łucja nie ma pomysłów. Nic specjalnie ciekawego się nie dzieje i pewnie się nie stanie. 
Włączę sobie płytę muzyki z Dinseya, albo w końcu odsłucham Guns n`Roses..? Na razie czuję się dobrze. Mam nadzieję, że tak już zostanie.
W najgorszym razie, znowu, jak niemowlę, zasnę w środku dnia.

Jedno jest pewne, dzisiejszy poniedziałek odstaje od pozostałych. Dzisiejszego nie przesiedzę tępo i bezproduktywnie w szkole, nie będę zła i załamana jednocześnie tym, że czas "ciągnie się jak makaron" a ja do wyjścia ze szkoły mam jeszcze kilka godzin a zanim będę w domu itd. ;) 
Trzymajcie kciuki, żeby to moje dziwne osłabienie sobie poszło. Idzie wiosna, nie mogę być taka do niczego.;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz