sobota, 19 marca 2011

Samouświadomienie. Bum, bum.

Wy… jesteście zawsze dalej, niż bliżej. Ja? Ja zawsze na odległość. Zawsze na dystans. A więc działa to obopólnie. Ja nie daję Wam swojej obecności – dlaczego Wy mielibyście dawać swoją mnie?
Nie proszę o nic, więc się nie narzucacie. Wszak niejednokrotnie można ode mnie usłyszeć „nie dzisiaj, proszę. nie dzisiaj.” gdy ktoś podchodzi i chce zamienić ze mną kilka słów.
Telepatycznego odczytu moich potrzeb nie mogę od Was wymagać.
Dobrze, w porządku.
Następnym razem nie usunę smsa z moimi przemyśleniami, nacisnę dwukrotnie ikonkę gadu-gadu zamiast znikać na „niewidok”.
Porozmawiam, umówię się na spotkanie, wyjdę naprzeciw.
Nie mogę mieć pretensji o to, że Was nie ma, gdy akurat brak mi czyjejś uwagi.
To chore. Przecież każdy z Was w każdym, dowolnym momencie może czuć się równie parszywie, a mnie to nawet przez myśl nie przejdzie. Równie parszywie, albo jeszcze gorzej.

2 komentarze:

  1. kopnij w kamień albo idź na piwo - może pomoże.

    OdpowiedzUsuń
  2. nie ma przecież na co pomagać ^^

    OdpowiedzUsuń