wtorek, 15 marca 2011

Miło Cię widzieć :)

Miło Cie widzieć.Naprawdę! Nie kłamię. Nie doszukuj się ironii. Cienia kłamstwa też nie znajdziesz.
Otworzyłam żelbetonowe wrota, zdjęłam drut kolczasty z klamki, odsłoniłam okna. 
Przyjdź jeśli poczujesz taką ochotę.
Znajdziesz mnie w ogrodzie- kręcę się po nim przez większość dnia. Pisze coś tam w swoim zeszyciku, robię zdjęcia kwiatkom albo patrzę w chmury.
Gdybyś mnie nie zastał- jestem na spacerze. Poczekaj chwilę, usiądź na ławce. Skieruj twarz w stronę słońca, podmuchów wiatru się nie bój.
Niebawem wrócę.
Napijemy się herbaty albo kawy...zjemy po ciastku.

Radykalnej odciny dość.

3 komentarze:

  1. niestety, wszystko to co przelewam na fikcyjny papier jest równie fikcyjnym bólem. jestem kobietą. opisuję mężczyzn którzy mnie zranili jako jedną osobę - taką, jaką chciałabym ich widzieć - żałującą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tym nickiem to się tak jakoś zabawnie złożyło.
    Miałam na myśli to, że postać w moich tekstach jest cierpiąca i żałuje, w pierwszym fragmencie to widać. Uświadamia sobie, jak bardzo zraniła dziewczynę która go kochała i jak niewiele może zrobić żeby to naprawić. Można powiedzieć że zamieniłam rolę - z 'siebie' zrobiłam obojętną (już) dziewczynę, a z niego żałującego (dopiero) mężczyznę. Podmiot cierpi, ale nadal jest mężczyzną (musi więc być draniem :))Poza tym, na jego osobę składa się kilka innych, rzeczywistych. Można powiedzieć, że to taki zlepek z różnych 'miłości'. : )

    I nie, mój ból na pewno nie jest fikcyjny, być może źle to napisałam ^^.

    OdpowiedzUsuń