czwartek, 3 marca 2011

3 marca 2011r. Tłusty czwartek.

 Tłusty czwartek. Obolały czwartek, obolała ja.
Złapałam chyba jakiegoś wirusa. Brzuch napierdziela konkretnie. Blada jestem jeszcze bardziej niż zazwyczaj. Nie ma w tym nic dziwnego- dwie kiepsko przespane nocy. Kiepsko, bo krótko. Dziwne sny dały spokój. Już mnie nie nękają.

Na dworze słońce – przyjaciel dobrego humoru.
Znowu mam ochotę iść na spacer. Wiatr oczyszcza myśli. Marsz uspokaja, dodatkowy wysiłek usypia pierwszorzędnie.
Mam ochotę na jakąś dobrą książkę, mam ochotę na obejrzenia jakiejś wystawy w Galerii Sztuki, mam ochotę na coś nowego w słuchawkach.
Mam ochotę, nie mam jakoś czasu a obecnie, z bólem w całym tułowiu, nie mam na to siły. Do tego typu rozrywek potrzebny jest czysty i przede wszystkim, sprawny umysł, ażeby to jałowe działania nie były.

Ale zamiary mieć mogę. Na wystawę, jak najbardziej – w przyszłym tygodniu. Książki żadnej konkretnej nie przeczytam bo przecież lektury, lektury, matura.

Wypadałoby napisać w końcu pracę na ustny polski.
Noooo. Wypadałoby.

Dzisiejszy dzień minął i szybko i wolno jednocześnie. Sami wiecie jak to jest wyjść naprzeciw codzienności w stanie średniozaawansowanego niewyspania i obolałym (fizycznie!) wnętrzem. Niespecjalnie.

Miałam ochotę  zaprosić Klarysę i Moniczkę na herbatę [z cytryną, wiem.] ale K. się edukuje, a jak K. to M. pewnie też- w końcu do jednej klasy chodzą.
Tak więc pozostaje mi moje własne towarzystwo. Też miło. Tylko cicho trochę. ;)

Brakuje mi swobodnych rozmów. Brakuje mi wymiany przemyśleń,  spokojnych, niedwuznacznych spojrzeń  w oczy. Brakuje. 

Wszystkiego mieć w życiu nie można.
Ani wszystkich.

1 komentarz:

  1. A wydawałoby się, że wczesnowiosenne słońce i powietrze powinny uchronić umysł od jałowości... Być może przesilenie wiosenne i do tego natłok maturalnych obowiązków tak wpływają na Twoje samopoczucie. Najważniejsze, żeby się nie łamać ;)

    OdpowiedzUsuń