sobota, 26 lutego 2011

Sobotni wieczór ;)

Posypały się posty jak z rękawa. Nagromadzone z całego dnia zapiski w końcu doczekały się publikacji. Wiem- nie sposób wszystkich na raz przeczytać, sorka za taką kumulację.
Ten wpis będzie krótszy bo podsumowujący – czuję się generalnie słabowato i nie mogłam sobie z tym poradzić.
Potem jednak wdrożyłam „spinę” [pzdr Ewuś ;D] i jakoś poszło. Gór nie przeniosłam, ale już dniem straconym tej Soboty nie nazwę.
No i podbudowałam się trochę samym faktem, że mimo złego samopoczucia fizycznego, psychiczne udało się odratować. ;)
W każdym momencie może się posypać, ale mam nadzieję, że jednak zostanie.
Poza tym, znanymi ścieżkami szybciej i łatwiej się chodzi – skoro dzisiaj udało mi się przemóc to całe przygnębienie itd., to kolejnym razem też się uda.
„I tak to jest” – złoty tekst Złotego Dziecka.
Raz w dołku, raz na górce, innym razem dupą w śnieżnej zaspie ;))

3 komentarze:

  1. "dupa w śnieżnej zaspie" tak to możesz tylko u mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak jest :D Nigdy tego nie zapomnę xD Coś pięknego. :]

    OdpowiedzUsuń
  3. oj Łucka szalejesz, ale ja oczywiscie czytam co do słowa ;D

    Dan

    OdpowiedzUsuń