piątek, 25 lutego 2011

Grrrrrrr

5.30 – budzik. Czas wstać. Żeby dotrzeć do szkoły muszę dzisiaj wyruszyć na autobusów, przytelepać nim bite 3o minut a potem jeszcze przytupać kawałek do szkoły. Wszystko tak wcześnie rano…Słońce jeszcze nawet nie myśli o tym, żeby wstać.

No i nawet nie to jest takie najgorsze- koniec końców, większość moich rówieśników pokonuje taką samą drogę i to nie raz w tygodniu, a 5. W zasadzie narzekać nie powinnam.

Przykre jest jedynie to, że nie mogłam spać. :[
I teraz będę marudna.
Położyłam się ok. 24:00, nie mogłam zasnąć.
Jak już zasnęłam to się w którymś momencie się obudziłam i znowu lipa.
Zasnęłam ponownie ale oczy otworzyły się na chwilę przed budzikiem. Ile godzin spałam łącznie? Nie wiem, nawet nie próbuję tego oszacować.

Teraz najważniejsze to się ubrać, zjeść śniadanie i ruszyć w dzień z podniesioną głową i spiętą dupą.

„Dzień mocno chwytam, nim on złapie mnie” [czy coś takiego. Po powrocie to zweryfikuję;]

Jeśli jest nieskładnie- sorki. Sami wiecie jak to jest rano, na szybko. ;)
Miłego dnia.

Kawakawakawa!

2 komentarze:

  1. no to jak obiecałam, blog przeczytany :P 'szatę graficzną' możesz jednak nieco zmienić, takie moje zdanie ;) cytat z IRY rozumiem :D

    OdpowiedzUsuń
  2. 5,30 to rzeczywiście wcześnie, jak dla mnie środek nocy, ale sama wstaję o tej samej porze. Co do pks... znajdź w tym dobrą cechę ... niektórzy kierowcy są pociągający ... zwłaszcza Ci +50 ;)

    OdpowiedzUsuń